Wiosenny poranek…
Autor: Tomek 14 lutego 2009
Usiadłszy na małym pieńku wzrok zwróciłem ku wschodowi. Wstające Słońce raziło w oczy. Zimny, poranny wiatr muskał twarz a srebrzysta rosa rozsiana na połoninie odbijała złociste promienie.Zamyślony trwałem w chwili a chwila była mną bo w niej trwałem. I tak stałem się chwilą, ulotnym, krótkim, lekkim momentem w ogromnej przestrzeni czasu. Głośny strumyk wprowadzał w kontemplacje cudów dziejących się przed moimi oczami. Jego szum zagłuszał świat i on stawał się w danej chwili moim światem. Świat Głębi. Świat przeżywania. Świat kontemplacji i trwania w dziele stworzenia. Czas łaski. Czas Ducha. Strzeliste góry chylą szczyty przed Panem. Nadchodzi Król czasu. Nadchodzi w chwale Święte Amen. Ziemia krzyczy i raduje się. Słychać jakby śpiewy, jakby Glorię. Anielska Chwała Najwyższemu. Czas stanął w miejscu, Alfa i Omega w jedym słowie trwają bo wiecznośc stała się tą chwilą i nic już nie ma prócz niej. Mały śpiewak odgrywa swój poranny hejnał budząc do życia swych Braci. Rozpoczyna się ptasi koncert. Aniołowie wciąż śpiewają “Gloria”. Koniec już bliski a z nim początek. Początek wiecznej Radości. “Gloria” śpiewają Aniołowie.
Trwając w Miłości nie zauważyłem Ojca, którego Tatusiem zwykłem nazywać. Położył mi rękę na ramieniu i wszystko było jasne. Tatuś jakby wiedząc co czuję powiedział: “To wszystko Synu kiedyś będzie Twoje. Teraz jednak mamy pewne zadanie do spełnienia i chciałbym byś mi w tym pomógł. Potrzebuję Cię i jesteś mi niezbędny. Mimo iż wielu ludzi odrzuca Cię, ja chcę być i współpracować z Tobą. Nagrodę dla Ciebie przygotowałem nieskończenie piękną. Synu, wiesz, że mam owczarnię u szczytu tej góry. Jednak owce moje zbuntowały się i rozbiegły się wbrew moim przykazaniom po całej górze. Muszę im pomóc i zwracam się do Ciebie z prośbą.
Wiedz jednak, że droga ta nie będzie łatwa. Ścieżka, którą Cię poprowadzę jest kręta i kamienista, woda spływająca z góry tworzy ją śliską, łatwo o potknięcie i upadek. Lecz nie lękaj się, będę tuż za Tobą, nic Ci się nie stanie jeżeli pójdziesz jak Ci pokażę. Jeżeli byś nawet upadł, podniosę Cię i nie stoczysz się w przepaść. Wiedz, że raz wędrujemy dniem i wtedy wszystko jest widoczne, każda przeszkoda łatwa Ci będzie do ominięcia, lecz przyjdą chwile, kiedy zapadnie zmrok i oczy Twoje nie ujrzą ni zakrętu, ni przeszkody, wtedy zdaj się na mnie, słuchaj słów moich uważnie a obiecuję Ci, krzywda nie stanie się Tobie.
Będę Ci lapmą niczym latarnia morska wskazuje drogę łodziom.
Kładę przed Tobą wszystko jasno mój synu, nie chcę mieć przed Tobą tajemnic. Pragnę byś wiedział, co dla Ciebie przygotowałem.
Pójdź za mną a stokroć więcej Miłości otrzymasz niźli siedząc tu dziś i patrząc się na Wschodzące Słońce. Stokroć więcej radości i pokoju wleję w Twe serce. Lecz odpowiedz mi Synu, czy chcesz pełnić moją wolę?” “Tato Ty wiesz że Cię kocham… prowadź mnie ścieżkami Twoimi a światło Twoje niech wskazuje mi drogę.” “Ruszajmy więc, bo czasu mało a owczarnia ma wielka”.
- Ku powołaniu , Rozważania
- Komentarze (0)